Patnáctá řada (2010) Jeremy, James a Richard dostanou 5000 £ na koupi auta, které je stejně tak dobré rodinné auto, jako auto pro jízdu na okruhu. Všichni se snaží zjistit, které z aut Aston Martin Rapide, Porsche Panamera Turbo a Maserati Quattroporte GT S je to nejlepší čtyřdveřové superauto.
System. Fill plug on top of the RDU. Do not put in differential case [9] XY-75W85-QL, WSS-M2C942-A, SAE-75W-85 Synthetic Hypoid Gear Lubricant for the PTU When filling a Limited Slip axle requiring Friction Modifier, always add Friction Modifier first, before filling with the lubricant. C = Conventional Axle LS = Limited Slip Axle FF = Full
Na prvním místě se umístila skladba Don’t Stop Me Now od legendárních Queen, která je zde v užasném mixu se záběry z Top Gear a jiných motoristických pořadů. Opravdu to stojí za shlédnutí. Tato anketa nebyla ve světě jediná, která se věnovala tomuto tématu, vybral jsem ji, protože proste miluju Top Gear 😉
2 Best: Bugatti Veyron. Every year, Top Gear nominates their "Best Car" of the year. They provide very good ratings for each vehicle and reliable interpretations of its comfort, power, and affordability. One such car to win the coveted prize was the original Bugatti Veyron.
. Kwota ok. 40 tys. zł to już nie przelewki! Za taką kasę można kupić nowe auto, np. najuboższą wersję Skody Fabii, jeśli zaś potrzebujecie czegoś bardziej modnego, to w salonie Dacii możecie stać się właścicielami podstawowej odmiany Dustera! Co prawda, pod maskami tych aut nie zaroi się od koni mechanicznych, a crossover Dacii będzie miał tylko przedni napęd, ale za to otrzymacie gwarancję producenta. Pewnie to i dobra oferta, tyle że jeśli wymagacie od samochodu czegoś więcej niż tylko możliwości przewiezienia was z punktu A do punktu B, to znajdziecie u nas wiele propozycji ciekawych aut używanych z różnych segmentów z mało awaryjnymi silnikami. Rynek wypchany po brzegi Może nie będą to nowe auta (najmłodsze w naszej prezentacji mają 3 lata), ale w wielu przypadkach na tyle świeże, że wciąż z historią serwisową, którą da się zweryfikować (a to bardzo ważne). Wybór jest przeogromny, jednak szczególnie w przypadku aut z wyższych segmentów powinniście mierzyć siły na zamiary. To z tego powodu w naszym rankingu znalazło się tylko jedno auto segmentu F (jest to niezbyt popularny na rynku Lexus LS430) i jeden reprezentant klasy wyższej średniej (Skoda Superb). Uważamy bowiem, że w przypadku tych dwóch aut koszty nie są ekstremalne – pierwsze wyróżnia się ponadprzeciętną trwałością, a drugie ma kilka słabych punktów, ale większość usterek można usunąć w miarę tanim kosztem. 40 tys. zł to kwota, za którą kupicie dobre auto klasy średniej lub SUV-a W naszym zestawieniu znajdziecie trzy interesujące crossovery, wszystkie z silnikami benzynowymi. Postanowiliśmy zaproponować wam także trzy mniej typowe kompakty, które bardzo się między sobą różnią. Jeden jest ekologiczny i mało pali w mieście (Toyota Prius), drugi designersko wygląda, ale pod ładną skorupą ma dość zwyczajną technikę i trudno go uznać za użyteczny (Volvo C30), trzeci zaś to uliczny „ścigant”, kochający wysokie obroty, z dużym potencjałem na youngtimera (Honda Civic Type R). Pośród naszych propozycji nie znajdziecie małych pojazdów. Początkowo rozważaliśmy umieszczenie w zestawieniu przynajmniej jednego takiego modelu (Toyota Yaris), ale po rozpoznaniu rynku okazało się, że za 40 tys. zł można kupić nawet dwuletnie auto, które jest... praktycznie nowe. Nie oznacza to – rzecz jasna – że nie można się nim zainteresować. Stwierdziliśmy, że lepiej pokazać wam reprezentantów wyższych segmentów, bo tam też jest duży wybór i nie brakuje ciekawych propozycji. Tym bardziej że w poprzednich częściach (mniejszy budżet) zaproponowaliśmy wam wiele miejskich samochodów. Prezentowane przez nas samochody łączy kwota 40 tys. zł, jednak mogą one zaspokoić różne potrzeby Jak zwykle przestrzegamy jednak przed pochopnymi decyzjami, bo 40 tys. zł dość łatwo można utopić! Wszelkie okazje, szczególnie w przypadku bardziej skomplikowanych modeli, nie są warte zainteresowania, bo mogą sprawić, że w przyszłości wydacie bardzo dużo na naprawy. Przed zakupem nowszych pojazdów radzimy też sprawdzić ich historię w ASO – jest szansa, że coś uda wam się znaleźć. Naszym zdaniem: dużo ciekawych ofert 40 tys. zł na rynku wtórnym to już całkiem konkretna sumka, pozwalająca na niemal nieograniczony wybór, praktycznie wśród aut każdego segmentu. W tej cenie znajdziecie ciekawe modele sportowe, ogromne limuzyny, crossovery idealne na nasze drogi, praktyczne rodzinne kombi i wiele, wiele innych. Warto mieć świadomość tego, że sporo modeli oraz wersji silnikowych nie zasługuje na polecenie, dlatego po raz kolejny proponujemy wam konkretne, o wiele mniej ryzykowne samochody. Powodzenia! Opony całoroczne w najlepszych cenach - znaleźliśmy je dla Was! Goodyear Vector 4Seasons Gen-2 - sprawdź cenę! Michelin CrossClimate + - sprawdź cenę! Continental AllSeasonContact - sprawdź cenę! Vredestein Quatrac 5 - sprawdź cenę! Nexen N’blue 4Season - sprawdź cenę! Pirelli Cinturato AllSeason - sprawdź cenę! BF Goodrich g-Grip All Season 2 - sprawdź cenę! Hankook Kinergy 4S - sprawdź cenę! Apollo Alnac 4G All Season - sprawdź cenę! Kleber Quadraxer 2 - sprawdź cenę! Kumho Solus 4S HA31 - sprawdź cenę! Falken Euro All Season AS200 - sprawdź cenę! Nokian Weatherproof - sprawdź cenę! Maxxis All Season AP2 - sprawdź cenę! Uniroyal AllSeason Expert - sprawdź cenę! General Altimax A/S 365 - sprawdź cenę! Aeolus 4Season Ace - sprawdź cenę! Viking Four Tech - sprawdź cenę! Nankang NK All Season Plus - sprawdź cenę! Goodride All Seasons SW602 - sprawdź cenę! Tristar Ecopower 4S - sprawdź cenę! Syron 365 Days - sprawdź cenę! Sailun Atrezzo 4Seasons - sprawdź cenę! Firestone Multiseason - sprawdź cenę!
Co to jest – ma 134 centymetry długości, metr wysokości i 98 centymetrów szerokości? Zmywarka? Nie. To może regał ze sklepu znanej szwedzkiej sieci sklepów? Nadal odpowiedź brzmi nie. Może więc mała podpowiedź – ma trzy koła, kierownicę, silnik… Tak, jest to samochód. I to nie byle jaki, bo jak nie trudno się zorientować – najmniejszy samochód w historii. Historia Peel P50 Peel P50 to efekt myśli inżynierskiej pracowników Peel Engineering Company mieszczącej się w miejscu będącym równie oryginalne co sam pojazd. Isle of Man bowiem to miejsce słynące z cyklicznie odbywających się na jej terenie spektakularnych wyścigów motocyklowych. Autorem projektu jest Cyril Cannelli, to on w 1962 roku obmyślił ten nietuzinkowy wynalazek. Założenie było proste – maksymalnie mały samochód miał służyć dojazdom na zakupy lub do najbliżej położonych punktów usługowych. Sformułowanie „najbliżej położonych” nie zostało tutaj użyte bez powodu. Mimo skromnych rozmiarów, P50 nie należy do pojazdów przesadnie przyjemnych w użytkowaniu. Na pokładzie mamy co prawda zarówno jedną, zamocowaną na dachu wycieraczkę oraz jak i jeden reflektor, więc można jeździć nawet w zimną, deszczową noc, ale generalnie mówimy tu o całkowitym braku wyposażenia, co w połączeniu zerowym poziomem bezpieczeństwa, sporym poziomem generowanego hałasu oraz dynamiką pozwalającą na ściganie się co najwyżej z kosiarkami, daje niezbyt przyjazna, a w konsekwencji bardzo mało popularną konstrukcję. W latach 1962-1965 sprzedano raptem 47 (lub według innych źródeł – 50) sztuk w trzech różnych kolorach. Główną zachętą, oprócz swego rodzaju nietuzinkowości, miała być cena. Peel w 1962 roku kosztował ok. 250 funtów (ok. 3500 funtów na dzień dzisiejszy). Dla porównania, Fiat 500, również będący autem niewielkich rozmiarów, (chociaż i tak ponad 2 razy dłuższym) kosztował ok. 470 funtów – aktualną równowartością będzie 6400 funtów. Konkurencji Peel w zasadzie nie miał. Legendarna włoska „pięćsetka” była mimo wszystko pełnowymiarowym samochodem. Najbliżej chyba jest BMW 300 Isetta – owoc włosko-niemieckiej myśli technicznej był jednak bezapelacyjnym hitem sprzedaży. Szalony wygląd ( przydomek „Bubblecar” nie wziął się znikąd) nie odstraszał klientów, których znalazło się niemal 162 000. Nie zapominajmy też, że BMW to wynalazek zdecydowanie większy – 225 cm długości, 134 szerokości i 132 wysokości, a do tego cięższy niemal siedmiokrotnie – 353 kg masy własnej. Ich główną cechą wspólną, poza trzema kołami były silniki jednocylindrowe, ale znów należy zwrócić uwagę na spore różnice – pojemność silnika Peela to 49 cm3, BMW już 247 cm3. Cóż, wychodzi na to, że producent z Wyspy Man sam stworzył własną klasę samochodów. Dane techniczne Na temat specyfikacji Peela nie ma specjalnie dużo do napisania. W latach 60 istniała tylko jedna wersja do wyboru. Zastosowano w niej niemiecki silnik jednocylindrowy DKW o pojemności 49 centymetrów sześciennych, stosowany głównie w skuterach. Taki motor pozwalał na wyprodukowanie maksymalnej mocy w postaci 4,2 KM. Sprzężony z trzybiegową skrzynią manualną, rozpędzał ważące około 59 kg autko do 61 km/h. Trzeba przyznać, że osiągnięcie takiej prędkości w P50 musiało być niezapomnianym przeżyciem. Zużycie paliwa mieściło się w granicach 2,8 litra na 100 km. Zbiornik paliwa miał pojemność 8 litrów. Kontrowersyjną ciekawostką był brak biegu wstecznego. Żeby wycofać, należało opuścić pojazd i przekręcić go wokół własnej osi za pomocą uchwytu umiejscowionego pod tylną szybą. Wspomniane na wstępie wymiary pozwalały na podróżowanie tylko jednej osobie, ale o dziwo – oprócz dorosłego człowieka, wnętrze mieściło również nieco bagażu. Trzeba rzecz jasna mieć na uwadze, że „nieco” oznacza torbę z zakupami, 55-calowy telewizor raczej się nie zmieści. W roku 2010 firma Peel Engineering Limited postanowiła wskrzesić markę. Tym razem, już z biegiem wstecznym, a także dwiema wersjami silnikowymi. W ofercie pojawił się silnik benzynowy o pojemności 49 centymetrów sześciennych produkujący 3,5 KM oraz co ciekawe – silnik elektryczny. Ten osiągał 3 KM. Obydwa były połączone ze zautomatyzowaną skrzynią CVT. Dalsze losy Koniec końców, powstaje pytanie – czy ten ciekawy projekt okazał się fiaskiem? Nikły popyt, podaż bliska zeru – czyż to nie idealny materiał na klasyka? Dziś te samochody są niezwykle pożądane i potrafią uzyskiwać zawrotne sumy na aukcjach. Na ten moment, wiadomo, że uchowało się 27 sztuk z czego jedna została w 2016 roku sprzedana za szokującą kwotę 176 000 dolarów. Na wzrost popularności połączony ze skokiem cenowym z pewnością wpływ miały dwa wydarzenia. W 2007 roku prezenter najsłynniejszego programu motoryzacyjnego na świecie „Top Gear” postanowił przetestować auto na drogach Londynu oraz… w biurze redakcji. Oczywiście za kierownicą zasiadł nie kto inny tylko Jeremy Clarkson we własnej osobie. Dla niewtajemniczonych należy dodać, że popularny „Jezza” ma 196 cm wzrostu. O dziwo, pomimo pewnych problemów, test się udał. Kolejnym ważnym dniem w historii było dopisanie Peela do Księgi Rekordów Guinessa w roku 2010 w kategorii „Najmniejszy seryjnie produkowany samochód”. Jak wspominałem, również w 2010 wznowiono produkcję, która została jednak ograniczona do raptem 50 sztuk. Auto dostosowano do współczesnych wymogów bezpieczeństwa (na tyle, na ile to było możliwe), oprócz tego dodano bieg wsteczny. Cena wyniosła 7000 funtów, co w porównaniu z wyżej wymienioną sumą za którą kupiony został oryginalny egzemplarz z lat 60 może wydawać się niezwykłą okazją. Czym miał być, a czym stał się Peel P50 Wracając więc do zadanego kilka akapitów wyżej pytanie – czy projekt był porażką? Naprawdę trudno o jednoznaczna odpowiedź. Z jednej strony mamy bowiem klęskę pod względem czysto komercyjnym. W latach 60 nikt nie chciał jeździć Peelem. Ostatecznie jednak, popularyzacja w mediach sprawiła, że ludzie przypomnieli sobie o najmniejszym aucie w historii. Skoro po tylu latach Peel wciąż żyje, w ogłoszeniach kosztuje tyle ile nowe Porsche i mimo swoich wad, wzbudza same ciepłe emocje. Miał być hit sprzedaży, wyszedł klasyk motoryzacji – to chyba nie tak źle prawda?
Urodzony w 1969 roku w Solihull, brytyjski dziennikarz i jeden z prezenterów programu Top Gear. Chodzi oczywiście o Hamstera, czyli o Richarda Hammonda. To obok Jeremiego Clarksona i Jamesa Maya jedna z najbarwniejszych postaci, w środowisku dziennikarzy motoryzacyjnych. W serii samochody sławnych ludzi, prezentujemy auta Richarda Hammonda. Porsche Richard ma w swojej kolekcji nie tylko ciekawe samochody, ale również i szybkie motocykle. Jego ulubioną marką jest Porsche. Richard miał w swojej kolekcji między innymi pochodzące z 1982 roku 911 SC oraz 911 Carrera S z 2006 roku. Pod maską tego drugiego auta pracuje 3,8-litrowy silnik typu bokser generujący moc o wartości 385 KM, dzięki temu pierwsza setka pojawia się na prędkościomierzu już po 4,5 s, a auto rozpędza się do 303 km/h. Za co Hammond kocha 911? Za to, co wszyscy, czyli rewelacyjne prowadzenie i konserwatywną stylizację. Richard miał też Porsche 928, a na potrzeby jednego z odcinka programu Top Gear kupił kultowy model 924. Niestety jako, że auto miało kosztować nie więcej niż 1500 funtów, egzemplarz Hammonda był w katastrofalnym stanie. Porsche 911 SC (fot. nakhon100@Flickr CC BY | Porsche Carrera S (fot. photo@Flickr CC BY | Ford Mustang Showman uwielbia też auta z USA. W swoim garażu ma ich kilka. Najbardziej honorowe miejsce zajmuje Ford Mustang 390, pochodzący z 1967 r. Samochód pojawił się w jednym z odcinków Top Gear, w którym dziennikarz porównał go do przedostatniej generacji Mustanga Shelby GT500. Auta zostały sprawdzone na hamowni. Egzemplarz Hammonda zaraz po opuszczeniu fabryki miał 330 KM, niestety od lat 60. minęło już sporo czasu i trochę ubyło mu mocy. Po teście na hamowni Richard z wielkim żalem stwierdził, że teraz jego Mustang ma zaledwie 253 KM. Ford Mustang 390 (fot. Sicnag@Flickr CC BY | Dodge Oprócz klasycznego Mustanga, pod domem Brytyjczyka stoi również potężny muscle car – Dodge Charger R/T z końca lat 60. Pod maską amerykańskiego potwora pracuje ogromny silnik o pojemności 7,2 l. V8 generuje moc 370 KM. Sprint od 0 do 100 km/h? Amerykanie rzadko ujawniali osiągi muscle carów i tak samo jest w tym przypadku. Tu jednak najbardziej liczy się frajda z jazdy i bulgot silnika. W czasie kręcenia 12. serii Top Gear w programie zagościł nowiutki Dodge Challenger SRT-8. Jak się później okazało samochód został zakupiony przez Chomika. Stylizacja nawiązująca do końca lat 60., 6,1-litrowe V8, 431 KM i bardzo atrakcyjna cena. To jedno z najlepszych amerykańskich auta współczesnych. Dodge Charger R/T (fot. mangopulp2008@Flickr CC BY-NC-ND | BMW Na potrzeby brytyjskiego show, Richard kupił też BMW 850i. Prezenterzy Top Gear chcieli udowodnić, że można kupić auto używane za podobne pieniądze do budżetowego Nissana Pixo. Niestety jak się później okazało, utrzymanie bawarskiej wyścigówki nie jest konkurencyjne w stosunku do japońskiego taniego wozidełka. BMW 850i (fot. nakhon100@Flickr CC BY | Morgan Hammond tak samo jak May i Clarkson szczególnie ceni też swoją rodzimą motoryzację. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że w jego garażu znajdziemy również kultowego Jaguara E-Type. Hammster ceni również brytyjską markę Morgan, która podobnie jak Porsche stawia na konserwatywną stylizację. Dziennikarz miał w swoim garażu dwa samochody tej marki, Roadstera i AeroMaxa. Ten pierwszy wzorowany jest na klasycznych modelach marki sprzed lat, ma 3-litrowy silnik Forda i 207 KM. Dzięki lekkiej konstrukcji samochód rozpędza się do pierwszej setki w 5,4 s, a wskazówka prędkościomierza zatrzymuje się na 216 km/h. AeroMax to już znacznie nowocześniejsza konstrukcja Morgana, jeżeli chodzi o design. Sylwetka auta nadal wyraźnie nawiązuje do starych dobrych czasów marki, ale dzięki obłościom wygląda już znacznie nowocześniej niż spartański Roadster. Jest tutaj klimatyzacja, tempomat, ABS, a nawet dwie poduszki powietrzne. Zamiast 3-litrowego silnika od Forda, jest tutaj 4,4-litrowe V8 o mocy 337 KM konstrukcji BMW. Prędkość maksymalna to już nie 216, a 260 km/h. Od 0 do 100 km/h auto katapultuje się w 4,5 s. Auto został w 2011 roku wystawione na jednym z internetowych serwisów aukcyjnych za 99 950 funtów. Morgan AeroMax (fot. Romain Drapri@Flickr CC BY-NC-ND | Land Rover Hammond szczególną sympatią darzy również terenowe Land Rovery. Przez lata jeździł takimi perełkami jak: Series I, Series II, czy Defender. Wśród wymienionych wyżej aut, w garażu Richarda zagościł także unikatowy brytyjski samochód z lat 50., czyli Lanchester LJ200. Kupiony przez Chomika egzemplarz miał być rzekomo zbudowany w fabryce, w której w tamtym czasie pracował jego dziadek. Później jednak okazało się, że Hammond się pomylił – posiadany przez niego egzemplarz zbudował ktoś inny.
Nie każdy interesuje się samochodami, lecz prawie każdy oglądał legendarny Top Gear z udziałem charyzmatycznych, zabawnych, a czasem irytujących prowadzących: Jeremiego Clarksona, Richarda Hammonda i Jamesa Maya. Emitowany od 2002 roku przez telewizję BBC program trwale zapisał się w historii nie tylko brytyjskiej popkultury. Co tydzień oglądało go 350 mln widzów w 170 krajach na całym świecie. Wszystko za sprawą fantastycznego trio prowadzących z kontrowersyjnym Clarksonem na czele. Top Geara z ich udziałem już nie ma. Została legenda i nowy projekt, emitowany przez Amazon Prime Video, „The Grand Tour”. Czas pokazał, że jego największą siłą są ludzie, nie zaś oryginalny pomysł czy scenariusz. Zacznijmy od głównej postaci dramatu, bo okoliczności zakończenia kariery Jeremiego Clarksona w BBC odbiły się szerokim echem w światowych mediach. 58-letni dziś Brytyjczyk to postać nad wyraz kontrowersyjna, znana z ciętych ripost i obraźliwych komentarzy. Ten rodzaj humoru bardzo się widzom podoba, lecz wielu szczerze uraził. Czy mając status gwiazdy, można robić wszystko, co tylko się chce? Szefostwo brytyjskiej stacji było odmiennego zdania. Pomimo, iż każdego roku Jeremy generował dla nich 150 000 000 funtów zysku. Sam zaś zarabiał ponad 1 000 000 funtów rocznie. Jeremy Clarkson został zawieszony w prawach pracownika, po tym jak na planie uderzył w twarz i nazwał „leniwą, irlandzką c..ą” producenta, Oisina Tymona. Tego dnia Clarkson miał przybyć na plan programu spóźniony o dwie godziny, nie chcąc przerywać alkoholowej imprezy. Gdy przywieziono go na miejsce, miał zdenerwować się, że nie czeka nań ciepły posiłek i właśnie to było ponoć bezpośrednim powodem ataku na producenta. Sprawa skończyła się w sądzie. Clarkson przeprosił i wypłacił ponad 100 000 funtów odszkodowania. W kosztach miała też partycypować BBC. Po incydencie „Jezza” stracił lukratywny kontrakt, a BBC… bardzo dobry program. Trzej przyjaciele ze studia W geście solidarności z Clarksonem z Top Geara odeszli też dwaj pozostali prowadzący: Richard Hammond i James May oraz główny producent programu, Andy Wilman. Tak narodził się zupełnie nowy, telewizyjny projekt: The Grand Tour, emitowany w sieci za pośrednictwem platformy Amazon Prime. Za nami już dwa sezony i 24 odcinki nowego programu w którym trzej przyjaciele ze studia BBC pokazują na co ich stać i co stracił wraz ich odejściem brytyjski gigant medialny. Przypomnijmy, że z ich udziałem powstały 22 sezony Top Geara. Wkrótce po zakończeniu współpracy z legendarną trójką prowadzących, w BBC podjęto decyzję o reaktywacji programu z nowym składem prowadzących. Byli w nim Chris Evans, Matt LeBlanc, Chris Harris, Rory Reid, Sabine Schmitz i Eddie Jordan. Szybko okazało się, że znany Brytyjczykom głównie z anteny radiowej Evans nie jest w stanie sprostać wyzwaniu zastąpienia Jeremiego Clarksona. Mówiąc wprost, poległ na tym zadaniu. Publiczność go nie kupiła. Wiodącą rolę w programie przejął po nim, doświadczony i zasłużony w motoryzacyjnym dziennikarstwie Harris, wspierany przez LeBlanca i Reida. Pomimo tego wyniki oglądalności programu poszły w dół. Nie mogło być inaczej. Legendarnej trójki po prostu nie da się zastąpić nikim innym. Monty Python motoryzacji Właśnie tak z powodu swoich zachowań jest nazywany Jeremy Clarkson. Swoimi wypowiedziami i postępowaniem podpadał wszędzie i wszystkim. Na przykład, rasistowską wyliczanką czy sprowokowaniem ataku na ekipę podczas realizacji programu w Argentynie. Przyczyną była tablica rejestracyjna jego samochodu, nawiązująca do zwycięstwa Brytyjczyków w 1982 roku w wojnie o Falklandy. Kolekcjonował kolejne ostrzeżenia od zarządu BBC. W Indiach zamontował na bagażniku swojego Jaguara toaletę, „Bo to kraj, gdzie wiecznie masz sraczkę”. Nikomu nie żałuje kuksańców. Wyśmiewa wszystkich – od polityków po ekologów, a także wszystkie nacje. Często pozwala sobie na rasistowskie żarty. O autach z Malezji mówił, że „produkują je ludzie z dżungli, zakładający liście zamiast butów”, zaś koreańskie samochody są „wytworem tych, którzy jedzą psy”. Jego zdaniem „muzułmanki noszą pod burkami seksowną bieliznę”. W programie używał słów „slope” („skośnooki”) i „nigger” („czarnuch”), swojego psa nazwał Didier Drogba, chociaż to nazwisko czarnoskórego gracza Chelsea. Zawzięcie broni też brytyjskości i Brytyjczyków. Sekrety sukcesu Chwilami okrutny czy wręcz chamski dowcip to jednak nie cała recepta na sukces tego programu. Wyjątkowa chemia łączy widzów i trzech prowadzących. Tylko oni potrafią tak przyciągać miliony. Gromadzą przed ekranami wszystkich – również osoby, które w ogóle nie interesują się motoryzacją, a nawet tych, z których się śmieją. Ich program to także mistrzowskie ujęcia, wartka akcja oraz niezwykłe, prezentowane z przymrużeniem oka opowieści o niezwykłych autach. Polskę odwiedzali kilkakrotnie, m. in. podczas realizacji zdjęć do programu Top Gear. W 2014 roku, na Stadionie Narodowym w Warszawie poprowadzili swoje wielkie show – Top Gear Live, towarzyszące wielkiej polskiej imprezie motoryzacyjnej, Verva Street Racing, gromadząc 58 000 widzów. Dla mnie była to okazja do osobistego poznania legendarnej trójki prowadzących i przeprowadzenia z nimi wywiadu. – Gdyby się dobrze nad tym zastanowić, większość tego co robimy, robimy w Polsce. Kraju, który nazywano niegdyś Anglią – żartował Jeremy Clarkson. Próbując wyjaśnić skąd wzięła się popularność trzech prowadzących, powiedział mi: – Jednym z powodów jest to, że właściwie nie mówimy o samochodach… Gdyby zatrudnić tu trzech zagorzałych miłośników aut, ten program byłby nudny. Wkrótce po tej rozmowie okazało się, że miał absolutną rację: – Źródłem naszego sukcesu jest to, że w niczym nie jesteśmy dobrzy. Przeciętni… Jesteśmy nadzieją dla tych, którzy nic nie potrafią, bo my niczego nie potrafimy” – dodał Jezza.
top gear auta za 100 funtów